czwartek, 23 kwietnia 2015

Słownik małego dziecka

Pierwsze słowo jakie rodzic chce usłyszeć od swojego dziecka to "mama" lub "tata".. Czasem są to po prostu zlepki przypadkowo wypowiedzianych sylab ale dla rodziców ich brzmienie sprawia, że są niesamowicie dumni z postępów w mowie swoich małych pociech i to nawet wtedy gdy niemowlę kończy zaledwie np. 5 miesięcy..
Sama przez to przechodziłam i nie mogłam się oprzeć, by ogłosić całemu światu, że Maja powiedziała "mama"..
Dziś patrzę na to zupełnie inaczej.. bo tak na prawdę dopiero od niedawna Maja świadomie wypowiada słowa, powtarza je i wciąż uczy się tych nowych..
Zdaję sobie sprawę z tego jak czas szybko mija, jak ulotne są te piękne chwile.  wiem też, że być może, za jakiś czas nie będę pamiętała słów, które teraz Maja stara się wypowiedzieć.. a w zasadzie jej sposób na nie..
Na wszystko ma swoje określenie, chętnie powtarza nowe, ale też na swój sposób.. szkoda było by zapomnieć tych słów..
Postanowiłam stworzyć słownik Mai.. Taki, który ma Wam pokazać jak dziecko potrafi wybrnąć z trudnego słowa, lub po prostu od tak znalazło sobie określenie na daną rzecz lub sytuację..

Piłka- Pika
Kółko- Kuko
Lalka- Laka
Patyk- Paka
Stokrotka- Totka
Kwiatki- Twiatki
Mama- Mami
Tata- Tati
Piesek- Pia
Widzisz- Zdzis
Ptaszki- Paki
Mucha- Muka
Lampa- Pa
Nie ma- Mie ma
Wszystko co związane z jedzeniem lub piciem (najczęściej gdy chce jeść, pić lub gdy widzi coś do jedzenia)- Nienieka

Czy Wy też stworzyłyście sobie spis słówek wypowiadanych przez dzieci?
Co najbardziej zapadło Wam w pamięci? 




środa, 22 kwietnia 2015

Z dzieckiem na rowerze

Jest! Udało się!
Za nami pierwsza rodzinna wycieczka rowerowa. Było cudownie.
Piękna pogoda od rana wprawiała nas w cudowny nastrój..
Maja z podekscytowaniem  spoglądała na krzesełko zamontowane na moim rowerze..
Jej radość była tym większa, im bliżej roweru mogła podejść..
Z zaciekawieniem oglądała wszystko z wysokości, wciąż się uśmiechała i opowiadała..
Jechaliśmy przez las, wdychając świeży zapach leśnego runa, słuchając śpiewu ptaków..
Dotarliśmy aż nad jezioro..
Chwila wytchnienia.. Maja gdy tylko zobaczyła wodę od razu pobiegła w stronę plaży.. zupełnie tak, jakby przypomniała sobie chwile spędzone nad polskim morzem podczas wakacji..
Cieszyła się widząc niewielkie fale, z przyjemnością dotykała zimny, mokry piasek..
Aż ciężko było ją odgonić..
Nadszedł jednak moment powrotu..
Znów las, znów śpiew ptaków.. Maja jednak już nieco zmęczona od wrażeń..
Niewiele brakowało a zasnęła by, siedząc w krzesełku rowerowym..
Dzielna jednak była ta nasza córeczka..
Po powrocie do domu, nie miała nawet ochoty wracać do domu..
Szybki podwieczorek i jeszcze godzina zabawy w ogrodzie..
Potem kąpiel, kolacja i błogi sen..
Maja zasnęła w locie..
Uwielbiam takie aktywne, rodzinne dni..
Tym bardziej w taką pogodę.. wtedy wiem, że żyję...
Wszystko zresztą budzi się do życia..
Jest pięknie..












sobota, 11 kwietnia 2015

15 miesięcy

Jak za pstryknięciem palca..
Powtarzam to wciąż do znudzenia..
Być może ostatnie miesiące minęły zbyt szybko.. nie wiem..
Być może coś mi umknęło.. czegoś nie zdążyłam dostrzec.. tego także nie wiem..
Nie żałuję jednak..
Łapałam chwile w locie.. tyle ile potrafiłam zmieścić w dostępnym, zdawałoby się wolnym czasie..
Ten bieg mimo wszystko pozytywnie mnie nastawia..
Lubię gdy coś się dzieje..
Najbardziej jednak cieszą mnie chwile spędzone w domu z mężem i Mają..
Wtedy każde z nas ma szczęście w oczach.. najłatwiej dostrzec to u Mai..
Gdy jesteśmy razem, budzi się z uśmiechem na twarzy.. i uśmiech ten towarzyszy jej przez cały dzień.. to jest najwspanialszy widok..
Maja skończyła 15 miesięcy.. nawet nie wiem kiedy minął ten 13 i 14..
Nie mogę się nadziwić jak zmieniła się w ostatnim czasie..
Jak wiele już potrafi..
Zaczęło się od tego, że z niedawno stawianych pierwszych kroczków przeszła od raz do biegu.. coraz trudniej ją dogonić.. a jeszcze trudniej, gdy złapie coś czego jej nie wolno.. ucieka wtedy, chowając się po kątach z łobuzierskim uśmiechem na twarzy.. Nie potrafię się na nią złościć..
Od jakiegoś czasu naśladuje wszystkich wkoło..
Z chęcią powtarza gesty i nowe słowa...
Na swój sposób powtarza to, co jej podpowiadamy..
Uwielbiam jej jeszcze nieporadne słówka i skupienie gdy je wypowiada..
Lubię na nią patrzeć gdy czyta książeczki, gdy z zaciekawieniem wskazuje paluszkiem kolejne zwierzątko naśladując przy tym dźwięki przez nie wydawane..
Dumna jestem bardzo z tej naszej córeczki..
Wciąż się wzruszam, gdy o niej piszę.. gdy na nią patrzę i widzę, że jest szczęśliwa..











piątek, 10 kwietnia 2015

Radość z wiosny

Kolejne wiosenne dni za nami.. Łapię energię z każdego promyka słońca. Mimo, że właśnie dopadła mnie choroba, staram się łapać chwile razem z Mają..
Minione Święta Wielkanocne prawie mi umknęły.. niestety.. a przecież jeszcze niedawno, bo tuż po Bożym Narodzeniu obiecywałam sobie, że następne święta będą piękniejsze..
Nie do końca mi się to udało.. Zbyt wiele dyżurów w pracy.. przez co świąt praktycznie nie miałam..
Chciałam, by było rodzinnie, wesoło, wiosennie.. Zabrakło tego niestety..
Udało mi się jedynie uwiecznić Maję  koszyczkiem wielkanocnym i zjeść świąteczne śniadanko..Pogoda też nam nie dopisała przez co większość czasu spędziliśmy w 4 ścianach.. trudno.. widocznie tak miało być..
Dziś jednak pogoda iście wiosenna.. słońce świeci od rana, ptaszki śpiewają, kwiatki kwitną w ogródku..
Maja z ogromnym zaangażowaniem zrywa wszystkie stokrotki, przygląda się fruwającym ptaszkom..
Nawet apetyt bardziej jej dopisuje na świeżym powietrzu..
Tak jest pięknie.. a jeszcze piękniej gdy jesteśmy wszyscy razem.. tak jak lubię..
A jutro może wycieczka rowerowa?
Maja dostała od Zajączka krzesełko na rower.. więc jutro wyruszamy na rodzinną wycieczkę..
Obiecuję, że zdam relacje..
Buźka..






piątek, 6 marca 2015

Przesilenie wiosenne

Dawno nas tu nie było. Wszystko za sprawą budzącej się do życia wiosny. Przesilenie wiosenne wyraźnie daje o sobie znać, przez co momentami energii totalnie brak.
Nawet prasowanie ubranek Mai staje się wyzwaniem ponad moje siły.
Dziś jednak słońce mnie ożywiło. Maja wstała o świcie. Pobudka o 6.30 nie należy do tych najprzyjemniejszych, ale uśmiech Mai zza szczebelków łóżeczka wszystko rekompensuje. Spacer, huśtawka. Nawet udało mi się umyć okna podczas drzemki Mai. Wszystko dziś jakoś idzie mi szybko i sprawnie.
Po południu zakupy. Z Mają. Trzeba rozejrzeć się za wiosennymi bucikami, kurteczką.
Ostatni przegląd szafy Mai wprawił mnie w osłupienie, gdy okazało się, że w większość Maja po prostu już się nie mieści. Albo zamek się nie dopina, albo rękawki za krótkie. Wyprawa do sklepu więc jak sami widzicie jest konieczna. Co uda nam się upolować zobaczycie później.
Tymczasem, korzystając z kolejnej- zapewne krótkiej drzemki Mai, zmykam na kanapę... krótki relaks przy filiżance kawy.. Chyba każda mama potrzebuje takiego zastrzyku energetycznego w ciągu dnia, prawda? 



poniedziałek, 23 lutego 2015

Bolesne ząbkowanie

Gdy Mai wychodziły pierwsze ząbki w ogóle tego nie odczuliśmy.. zaledwie dwa dni nieco bardziej senne.. odrobinę zmniejszony apetyt.. a potem z dnia na dzień wyczuć można było maleńkie perełki..
Relacje innych mam z tego okresu były dla mnie nieco szokujące, bo mimo, że zdawałam sobie sprawę, że dziecko może to źle znosić, to jednak nie docierało do mnie, bo po prostu nas to nie dotyczyło.. jak się okazuje.. do czasu..
Ostatnie dwa tygodnie mocno dały nam się we znaki..
Co gorsza, nałożyły się 3 rzeczy na raz..
Szczepienie na odrę, świnkę i różyczkę..
Obniżona odporność przez ząbkowanie..
Na sam koniec dopadła Maję tzw. "trzydniówka" z gorączką i piękną wysypką na całym  ciele pod sam koniec..
Pełna obaw, że owa gorączka i wysypka są oznaką jakże krytykowanego szczepienia, pędem poleciałam z Mają do lekarza..
Na szczęście szybko zostałam uspokojona, że to tak na prawdę nic poważnego, że samo minie..
Nie zmieniło to jednak tego, że nadal żal było mi Mai, gdy po raz kolejny budziła się z krzykiem w nocy..z bólu..
Jedyne co mogłam wtedy zrobić to przytulić jej, posmarować dziąsełka żelem i czekać aż znów zaśnie..
Ciężko było mi na to patrzeć, chciało mi się płakać razem z nią..
To tak bardzo niesprawiedliwe, że tak małe dziecko musi doświadczać tak przykrych rzeczy.. przecież niczemu nie zawiniło..
Na szczęście wszelkie objawy minęły.. i co najważniejsze ząbek się w końcu przebił przez dziąsełka..
Humor Mai od razu lepszy..
Jedno jej tylko zostało z tego okresu.. wciąż ale to wciąż chce bym była przy niej.. tuliła ją i głaskała..
Moja Maja..



czwartek, 12 lutego 2015

Powrót mamy do pracy.. oczami dziecka

Powrót do pracy okazał się być całkiem przyjemny...
Choć tęsknota za Mają wciąż mąciła mi w głowie, to natłok pracy na dyżurze okazał się silniejszy i dzielnie podłączałam kolejne kroplówki..
Lubię swoją pracę.. może dzięki temu łatwiej mi to wszytko pogodzić..
Nie wyobrażam sobie życia bez pracy.. Chyba należę do tych osób, które nie znoszą monotonii..
Przyznajcie same.. opieka nad dzieckiem bywa monotonna prawda?

Nie mówię, że nudzę się z Mają.. ale rutyna która wkrada się w wychowanie jednak nudna jest...a na prawdę staram się Mai dzień urozmaicać..
Teraz nawet zbytnio starać się nie muszę, bo odkąd zaczęła chodzić wciąż trzeba za nią ganiać..
Powolne człapanie zamienia się prawie w galop.. 


Po pierwszych dyżurach miałam wrażenie, że mój powrót do pracy nie zrobił na Mai żadnego wrażenia.. Dzień spędza z babcią więc jest z osobami które zna i kocha..
Zdziwiłam się jednak gdy po wczorajszym dyżurze wróciłam do domu.. Maja już spała.. nie widziała mnie więc cały dzień.. nie było mnie przy kąpieli.. ani nie powiedziałam jej "dobranoc" przed snem...
Poczułam się niesamowicie źle.. jakbym zawiniła..
Nie zakłócałam jednak jej snu..
Jednak jej sen coś w nocy i tak zaburzyło...
Budziła się częściej niż zwykle.. z płaczem.. innym niż zwykle..
Gdy tylko wzięłam ją na ręce uspokajała się..
Czuła bicie mojego serca.. przyglądała mi się, a po chwili zamknęła spokojnie oczy..
Nie pamiętam kiedy tak mocno się do mnie tuliła..
Jakby chciała krzyczeć.. "Mamo! w końcu jesteś.. tęskniłam.. nie zostawiaj mnie"..
Ach.. piszę o tym i aż mi łezki w oczach stają..
Na prawdę czułam, że zachowanie Mai wynika z nowej dla niej sytuacji.. dotąd przecież byłam przy niej.. a teraz.. znikam gdy ona jeszcze śpi.. wracam, gdy już śpi..
Zagubiona ona.. zagubiona ja..
Mam nadzieję, że moje poczucie winy zostanie wkrótce zagłuszone przez rozsądek..
Liczę też na to, że Maja wkrótce oswoi się z faktem, że czasem "znikam".. ale zawsze wracam..
Oczywiście, że wracam.. z uśmiechem wychodzę zza szpitalnych murów..
Pędzę za myślami wypełnionymi buziakami dla Mai..