wtorek, 21 lipca 2015

Mama na etacie

Nie było nas tu chyba zbyt długo..
Winę chciałabym zrzucić na permanentny brak czasu.. i to chyba jedyne wytłumaczenie..
Do niedawna byłam mamą bardzo zapracowaną..
Praca na 1,5 etatu wydawała mi się nie taka straszna.. czas jednak pokazał, że 21 dyżurów w miesiącu- każdy z nich po 12 godzin, zdecydowanie nie pasuje do modelu rodziny, który od zawsze miałam w głowie..
Chciałam zawsze być mamą pracującą, ale nie mamą tylko pracującą.. a tak niestety zaczęło to wyglądać..
Podjęłam decyzję o rezygnacji z dodatkowej pracy i uważam, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć.. żałuję tylko, że zajęło mi to aż 3 miesiące..
Na szczęście teraz jestem w domu zdecydowanie częściej.. mam więcej czasu dla Mai, dla jej taty, dla domu..
W ogóle jestem jakaś szczęśliwsza..
Chyba w końcu spełniam się w roli mamy..
Ale jestem też mamą pracującą..
Macierzyństwo traktuję jak wyzwanie.. zresztą od niedawna jest nim na prawdę..
Maja chyba zaczyna wchodzić w wiek buntu i pokazuje raz po raz swoje różki..
Staram się jak mogę, by nie dochodziło do ataków histerii i płaczu bez powodu..Niełatwe to zadanie.. Wychodzi raz lepiej raz gorzej..ale grunt to się nie poddawać.. w końcu zależy mi, by Maja wyrosła na mądrą i rezolutną dziewczynkę..
Póki co skończyła 18 miesięcy..
Wciąż nie mogę uwierzyć w tempo ubiegającego czasu.. przecież zalewie rok temu wracaliśmy z naszych pierwszych wakacji.. dopiero co Maja nauczyła się samodzielnie siedzieć..a dziś.. biega niczym błyskawica, tańczy, śpiewa..
Piękny to czas.. chciałabym zapamiętać każdy moment..





Pewnie wiele chwil mi umknie z czasem.. liczę jednak na to, że wspomnienia wrócą gdy tylko spojrzę na zdjęcia z tego okresu..

wtorek, 26 maja 2015

O dniu mamy

Mogę śmiało powiedzieć, że to mój dzień.. Dzień Mamy..
Słowo "MAMA" uwielbiam.. jest jakieś takie magiczne..
Gdy słyszę je z ust Mai często się wzruszam, tak jakby wciąż nie mogło do mnie dotrzeć, że na prawdę nią jestem..A przecież Mamą jestem już od ponad 16 miesięcy.. cudownych 16 miesięcy..
Bycie Mamą nie jest łatwe.. ale marzyłam o tym od dawna..
Staram się być dobrą Mamą.. jednak nie mnie to oceniać..
Wierzę, w to, że Maja za jakiś czas ocenić będzie mogła to sama.. Póki co, w zupełności wystarcza mi jej uśmiech gdy się przytulamy, radość w oczach gdy się wygłupiamy i bawimy..ale też zastanowienie, gdy czegoś jej zabraniam.. bo bycie Mamą to odpowiedzialna rola.. nie tylko usłana płatkami róż.. czasem trafia się na kolce.. po to, by zrozumieć jak ważną sprawą jest mądre wychowanie..
Wciąż się uczę.. A Maja testuje mnie na każdym kroku.. Jak na razie wszystkie testy zdane.. ale czas pokaże przed jakim zadaniem Maja mnie jeszcze postawi..
Dziś i każdego dnia roku jestem najszczęśliwszą kobietą..
Każdego dnia spełniają się moje marzenia..
Wspominam zeszłoroczny Dzień Mamy i spoglądam na Maję w skupieniu czytającą książeczkę..
Ach.. jest cudnie..


Życzę wszystkim Mamom takich samych cudownych chwil..


Mojej mamie z kolei dziękuję za wszystkie lata, za cierpliwość i zrozumienie.. za to, że potrafiła być dla mnie przyjaciółką, za trud wychowania- doceniam dopiero dziś- gdy sama jestem mamą.. a w końcu za to, że po prostu jest.. Kocham..


A jaki jest Wasz dzień mamy? 














czwartek, 23 kwietnia 2015

Słownik małego dziecka

Pierwsze słowo jakie rodzic chce usłyszeć od swojego dziecka to "mama" lub "tata".. Czasem są to po prostu zlepki przypadkowo wypowiedzianych sylab ale dla rodziców ich brzmienie sprawia, że są niesamowicie dumni z postępów w mowie swoich małych pociech i to nawet wtedy gdy niemowlę kończy zaledwie np. 5 miesięcy..
Sama przez to przechodziłam i nie mogłam się oprzeć, by ogłosić całemu światu, że Maja powiedziała "mama"..
Dziś patrzę na to zupełnie inaczej.. bo tak na prawdę dopiero od niedawna Maja świadomie wypowiada słowa, powtarza je i wciąż uczy się tych nowych..
Zdaję sobie sprawę z tego jak czas szybko mija, jak ulotne są te piękne chwile.  wiem też, że być może, za jakiś czas nie będę pamiętała słów, które teraz Maja stara się wypowiedzieć.. a w zasadzie jej sposób na nie..
Na wszystko ma swoje określenie, chętnie powtarza nowe, ale też na swój sposób.. szkoda było by zapomnieć tych słów..
Postanowiłam stworzyć słownik Mai.. Taki, który ma Wam pokazać jak dziecko potrafi wybrnąć z trudnego słowa, lub po prostu od tak znalazło sobie określenie na daną rzecz lub sytuację..

Piłka- Pika
Kółko- Kuko
Lalka- Laka
Patyk- Paka
Stokrotka- Totka
Kwiatki- Twiatki
Mama- Mami
Tata- Tati
Piesek- Pia
Widzisz- Zdzis
Ptaszki- Paki
Mucha- Muka
Lampa- Pa
Nie ma- Mie ma
Wszystko co związane z jedzeniem lub piciem (najczęściej gdy chce jeść, pić lub gdy widzi coś do jedzenia)- Nienieka

Czy Wy też stworzyłyście sobie spis słówek wypowiadanych przez dzieci?
Co najbardziej zapadło Wam w pamięci? 




środa, 22 kwietnia 2015

Z dzieckiem na rowerze

Jest! Udało się!
Za nami pierwsza rodzinna wycieczka rowerowa. Było cudownie.
Piękna pogoda od rana wprawiała nas w cudowny nastrój..
Maja z podekscytowaniem  spoglądała na krzesełko zamontowane na moim rowerze..
Jej radość była tym większa, im bliżej roweru mogła podejść..
Z zaciekawieniem oglądała wszystko z wysokości, wciąż się uśmiechała i opowiadała..
Jechaliśmy przez las, wdychając świeży zapach leśnego runa, słuchając śpiewu ptaków..
Dotarliśmy aż nad jezioro..
Chwila wytchnienia.. Maja gdy tylko zobaczyła wodę od razu pobiegła w stronę plaży.. zupełnie tak, jakby przypomniała sobie chwile spędzone nad polskim morzem podczas wakacji..
Cieszyła się widząc niewielkie fale, z przyjemnością dotykała zimny, mokry piasek..
Aż ciężko było ją odgonić..
Nadszedł jednak moment powrotu..
Znów las, znów śpiew ptaków.. Maja jednak już nieco zmęczona od wrażeń..
Niewiele brakowało a zasnęła by, siedząc w krzesełku rowerowym..
Dzielna jednak była ta nasza córeczka..
Po powrocie do domu, nie miała nawet ochoty wracać do domu..
Szybki podwieczorek i jeszcze godzina zabawy w ogrodzie..
Potem kąpiel, kolacja i błogi sen..
Maja zasnęła w locie..
Uwielbiam takie aktywne, rodzinne dni..
Tym bardziej w taką pogodę.. wtedy wiem, że żyję...
Wszystko zresztą budzi się do życia..
Jest pięknie..












sobota, 11 kwietnia 2015

15 miesięcy

Jak za pstryknięciem palca..
Powtarzam to wciąż do znudzenia..
Być może ostatnie miesiące minęły zbyt szybko.. nie wiem..
Być może coś mi umknęło.. czegoś nie zdążyłam dostrzec.. tego także nie wiem..
Nie żałuję jednak..
Łapałam chwile w locie.. tyle ile potrafiłam zmieścić w dostępnym, zdawałoby się wolnym czasie..
Ten bieg mimo wszystko pozytywnie mnie nastawia..
Lubię gdy coś się dzieje..
Najbardziej jednak cieszą mnie chwile spędzone w domu z mężem i Mają..
Wtedy każde z nas ma szczęście w oczach.. najłatwiej dostrzec to u Mai..
Gdy jesteśmy razem, budzi się z uśmiechem na twarzy.. i uśmiech ten towarzyszy jej przez cały dzień.. to jest najwspanialszy widok..
Maja skończyła 15 miesięcy.. nawet nie wiem kiedy minął ten 13 i 14..
Nie mogę się nadziwić jak zmieniła się w ostatnim czasie..
Jak wiele już potrafi..
Zaczęło się od tego, że z niedawno stawianych pierwszych kroczków przeszła od raz do biegu.. coraz trudniej ją dogonić.. a jeszcze trudniej, gdy złapie coś czego jej nie wolno.. ucieka wtedy, chowając się po kątach z łobuzierskim uśmiechem na twarzy.. Nie potrafię się na nią złościć..
Od jakiegoś czasu naśladuje wszystkich wkoło..
Z chęcią powtarza gesty i nowe słowa...
Na swój sposób powtarza to, co jej podpowiadamy..
Uwielbiam jej jeszcze nieporadne słówka i skupienie gdy je wypowiada..
Lubię na nią patrzeć gdy czyta książeczki, gdy z zaciekawieniem wskazuje paluszkiem kolejne zwierzątko naśladując przy tym dźwięki przez nie wydawane..
Dumna jestem bardzo z tej naszej córeczki..
Wciąż się wzruszam, gdy o niej piszę.. gdy na nią patrzę i widzę, że jest szczęśliwa..











piątek, 10 kwietnia 2015

Radość z wiosny

Kolejne wiosenne dni za nami.. Łapię energię z każdego promyka słońca. Mimo, że właśnie dopadła mnie choroba, staram się łapać chwile razem z Mają..
Minione Święta Wielkanocne prawie mi umknęły.. niestety.. a przecież jeszcze niedawno, bo tuż po Bożym Narodzeniu obiecywałam sobie, że następne święta będą piękniejsze..
Nie do końca mi się to udało.. Zbyt wiele dyżurów w pracy.. przez co świąt praktycznie nie miałam..
Chciałam, by było rodzinnie, wesoło, wiosennie.. Zabrakło tego niestety..
Udało mi się jedynie uwiecznić Maję  koszyczkiem wielkanocnym i zjeść świąteczne śniadanko..Pogoda też nam nie dopisała przez co większość czasu spędziliśmy w 4 ścianach.. trudno.. widocznie tak miało być..
Dziś jednak pogoda iście wiosenna.. słońce świeci od rana, ptaszki śpiewają, kwiatki kwitną w ogródku..
Maja z ogromnym zaangażowaniem zrywa wszystkie stokrotki, przygląda się fruwającym ptaszkom..
Nawet apetyt bardziej jej dopisuje na świeżym powietrzu..
Tak jest pięknie.. a jeszcze piękniej gdy jesteśmy wszyscy razem.. tak jak lubię..
A jutro może wycieczka rowerowa?
Maja dostała od Zajączka krzesełko na rower.. więc jutro wyruszamy na rodzinną wycieczkę..
Obiecuję, że zdam relacje..
Buźka..






piątek, 6 marca 2015

Przesilenie wiosenne

Dawno nas tu nie było. Wszystko za sprawą budzącej się do życia wiosny. Przesilenie wiosenne wyraźnie daje o sobie znać, przez co momentami energii totalnie brak.
Nawet prasowanie ubranek Mai staje się wyzwaniem ponad moje siły.
Dziś jednak słońce mnie ożywiło. Maja wstała o świcie. Pobudka o 6.30 nie należy do tych najprzyjemniejszych, ale uśmiech Mai zza szczebelków łóżeczka wszystko rekompensuje. Spacer, huśtawka. Nawet udało mi się umyć okna podczas drzemki Mai. Wszystko dziś jakoś idzie mi szybko i sprawnie.
Po południu zakupy. Z Mają. Trzeba rozejrzeć się za wiosennymi bucikami, kurteczką.
Ostatni przegląd szafy Mai wprawił mnie w osłupienie, gdy okazało się, że w większość Maja po prostu już się nie mieści. Albo zamek się nie dopina, albo rękawki za krótkie. Wyprawa do sklepu więc jak sami widzicie jest konieczna. Co uda nam się upolować zobaczycie później.
Tymczasem, korzystając z kolejnej- zapewne krótkiej drzemki Mai, zmykam na kanapę... krótki relaks przy filiżance kawy.. Chyba każda mama potrzebuje takiego zastrzyku energetycznego w ciągu dnia, prawda?